sobota, 26 kwietnia 2014

Recenzja wybranych cieni Inglot

Recenzja wybranych cieni Inglot 

Cienie Inglot....


Na kosmetycznym youtube tj. www.youtube.com/kosmetyka89
mówiłam już o firmie inglot aczkolwiek postanowiłam umieścić recenzję pisaną cieni które posiadam. Osobiście bardzo lubię cienie z wyżej wymienionej firmy ponieważ w asortymencie
znajdziemy cienie nie tylko w standardowym macie czy perle ale również w satynie, cienie z drobinkami,metaliczne....mogłabym wybierać te błyskotki godzinami. Kiedy idę po kolejne "kostki", zawsze zastanawiam się na co zapolować(Kupuję wkłady do paletki w formie kwadrata).W domu człowiek myśli "potrzebuję zieleni czy niebieskości" aczkolwiek kiedy tylko dojdzie się na wysepkę i zobaczy się tą szeroką gamę kolorystyczną i fakturę- nie wiadomo co wybrać.Dla mnie jest to plus ponieważ uwielbiam szeroki wybór asortymentu. Nie przedłużając opowiem wam jak zachowują się cienie u mnie....
Dwa pierwsze cienie podstawowe o których wam opowiem to double sp 456 oraz 465.Są to cienie
w kolorze cielistym i brązowym ze złotymi drobinkami.Te dwa cienie używałam bardzo często a brąz
towarzyszy mi do dzisiaj.Niestety drobinki które widoczne są w kostce, na powiece nie są już tak
widoczne.Drobinki jakby "uciekają" w większości.O ile przy cieniu cielistym tego nie widać,
o tyle w brązie już o wiele bardziej tj. przy nakładaniu brązu lekko się on osypuje
dlatego też warto pod oczy nałożyć więcej pudru aby później go wytrącić z pod oczu pędzlem.
Jeszcze jedna sprawa... double sp 465 nie równy jest innemu teoretycznie takiemu samemu double sp 465. O co chodzi?Moja znajoma posiada również double sp 465 i nie posiada on rzekomych drobinek oraz jest bardziej napigmentowany niż mój cień.Bardzo możliwe że firma Inglot poprostu zmieniła recepturę cienia ponieważ zakupiłam cień o wiele wcześniej niż znajoma...
Kolejnymi cieniami o których chciałam napisać to nr 154 oraz 142.Nr 154 jest metalicznym
odcieniem kawy z mlekiem, który bardzo często stosowałam na powiekę górną ruchomą i dolną.Nr 142 to rozświetlający lekko mleczny róż.Dlaczego tak to nazwałam??Odcień ogólnie jest mleczny, jasny  i metaliczny, który połyskuje na różowo i również bardzo ładnie wygląda na powiece.
Nr. 154 lekko się osypuje aczkolwiek nie jest to aż tak intensywne jak przy brązie double sp. 465.
Dwa ostatnie odcienie w/w to również ładne połączenie a przy całej czwórce o której już napisałam
oko wygląda na świeże.Tą czwórką możemy stworzyć makijaż zarówno dzienny jak i wieczorowy.


Kolejne cienie o których napiszę to moje faworyty w których się zakochałam.Dwa z nich tj.
AMC shine 120 i pearl 393 to cienie rozświetlające.Moim skromnym zdaniem to dwa niezbędniki w palecie ponieważ tymi cieniami stworzymy efekt wypoczętego i otwartego oka.
Pearl 407 może wydawać się ciemną brzoskwinią lub jasnym pomarańczem aczkolwiek ślicznie wygląda on na powiece i wydaje mi się jakby dawał lekki efekt bardzo ciepłego złota.
Jest boski na ruchomą powiekę i zaakcentowanie powieki dolnej.Pearl 607 świtnie komponuje się
do poprzednich cieni ponieważ jest to perlowy odcień rdzawy,który możemy nałożyć np w załamanie powiek. Nie osypuje się zbytnio i nie wygląda wyzywająco a dla kobiet o zielonych oczach świetnie wydobędzie tęczówkę.AMC nr 74 jest już matowym cieniem ze srebrnymi drobinkami.
Określiłabym to jako odcień purpury.Używam go zazwyczaj w załamanie powiek lub zaakcentowanie powiek dolnych. Nie zauważyłam aby cień ten osypywał się aczkolwiek historia z drobinkami powtarza się jak było w przypadku double sp. 465.

W wielkim skrócie..
Cienie Inglot double sp. to cienie z drobinkami np srebra lub złota,które niestety
nie utrzymują się długo na powiece tj. przy "blendowaniu" drobinki jakby ulatują w większości.
Cienie pearl świetnie wyglądają w szczególności amc shine 120 i pearl 393.
Jasne cienie nie osypują się a ogólna trwałość cieni Inglot jest bardzo dobra.Długo utrzymują się
na powiece a baza dodatkowo przedłuża trwałość.Blendowanie przebiega bez problemów a cienie
nie ścierają się i zostają na swoim miejscu zamierzonym.Ogólnie jestem zadowolona z cieni Inglot
w szczególności przypadły mi do gustu cienie perłowe (niestety nie polecane dla kobiet dojrzałych).
Cena- wiadomo, iż dla przeciętnej kobiety może być zbyt wysoka aczkolwiek warto zainwestować
ponieważ pigmentacja pozwala na ekonomiczność cieni.Kupimy raz i przy codziennym stosowaniu
możemy długo cieszyć się zakupionymi błyskotkami.Dodatkowym atutem jest dostępność cieni
w formie wkładu na kwadrat oraz okrągłe.Śmiało możemy wsadzić ulubione cienie do palety
i wymieniać je jak tylko nam się znudzą. Osobiście mam dwie palety,które używam codziennie
i dzięki temu mam swoich ulubieńców w jednym miejscu a nie pojedyncze opakowania walające się
po koszyczkach,pojemnikach co utrudnia przenoszenie.


Rainbow Inglot


Rainbow to trzy cienie w jednym wkładzie.Są to po prostu trzy paski odcieni od jasnego
po ciemniejszy.Obecnie są dostępne również rainbow w satynie,które może już niedługo przetestuję.
Osobiście posiadam Rainbow 115 r czyli trójka w fiolecie.Są to cienie w macie,które można łatwo mieszać ze sobą
i stworzyć smoky jednym wkładem.Myślę że to dobry pomysł na skomponowanie np. pięciu najważniejszych
odcieni a dzięki rainbow daje nam to 15 różnych kolorów.Cena rainbow jest niestety droższa od zwykłych wkładów
i moim zdaniem pigmentacja jest mniejsza.Nie mam pojęcia od czego to zależy?
Może posiadam słabo napigmentowany egzemplarz...tak czy siak zamiar firmy jak najbardziej trafiony.

A jakie jest wasze zdanie na temat cieni inglot?Zapraszam do dyskusji....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz